czwartek, 17 listopada 2016

OSTATNIA JUŻ GAIL


Witajcie!
Na razie to ostatnia moja Gail. Nie powiem , że wzór mnie znudził , co to to nie. Przyszedł jednak czas by zacząć coś nowego dziergać. Czegoś nowego się nauczyć . Nie stać wciąż w miejscu , tylko rozwijać się drutowo.


Jeszcze w żółtych barwach udało mi się wcześnie rano zrobić te ostatnie jesienne zdjęcia. Nawet , gdyby  pojawiło się u mnie słonko , to złota jesień już dawno odeszła wraz z ostatnim spadającym listkiem. 


Moja bardzo energetyczna , ognista Gail powstała z jednego motka FILIGRAN LACE kolor 60
. Ciekawe jak zachowa się trwałość zblokowania chusty.  Zobaczymy.


Co u mnie teraz na drutach. Dzieje się bardzo mozolnie HARUNI. Zajęłam się tym wzorem za namową OLI z bloga UROCZY DETAL. Będę wytrwała , ale nie spodziewajcie się , że szybko ją pokażę. Prócz tego kończę mój SAMPLER na lnie jak zawsze. Wracam zatem do igły. Pozdrawiam .

Joanna


PS . Co z aparatem? 
No nie wiedziałam co mam zrobić , jak wybrać osobę która go przygarnie , by innych nie skrzywdzić , nie zawieźć. Dostałam , prócz komentarzy , które widać pod postem bardzo wiele wzruszających maili. Odzew był bardzo wielki , wręcz przeszedł moje oczekiwania. 
Uznałam , że aparat trafi do pierwszej osoby , która do mnie napisała w tej sprawie , czyli Beata - BEAFACTURA. Tak będzie najbardziej sprawiedliwie. dziękuję za wszystkie wiadomości od was kochane.  Mam nadzieję , że zaakceptujecie moją decyzję. Beato proszę o kontakt mailowy z adresem do wysyłki.

Do następnej akcji.
Joanna


środa, 9 listopada 2016

ODDAM APARAT CYFROWY





Witajcie

Dziś nietypowy post. Postanowiłam oddać mój aparat cyfrowy PANASONIC LUMIX DMC-FZ8. Do kompletu kabel usb oraz ładowarka do baterii aparatu i etui. 
To nie jest aukcja internetowa. Po prostu szukam osoby , która chciałaby go przygarnąć i cieszyć się z robienia nim pięknych zdjęć. 
Ktoś potrzebuje? Piszcie do mnie.
Joanna




wtorek, 18 października 2016

ZAFIRANKOWANIE SZYDEŁKOWE


Witajcie!
 

Kompletnie zafirankowana jestem. Teraz wreszcie mogę pokazać ile pracy przy tym było.
Nie wiem czy zdjęcia oddają ile tego powstało tylko przy pomocy nici i szydełka.
 

Trzy okna. Jedno małe 90 cm szerokie od strony północnej , to był początek pracy nad poprawieniem stylu mojej kuchni. Pomyślałam sobie , że nie może tak być , że szewc bez butów chodzi i postanowiłam zmienić dekorację okien. Po prostych szyfonowych firankach pozostało tylko wspomnienie.
 

Drugie okno 160 cm szerokie z widokiem na ogród od strony zachodniej , które miało najładniej upiętą w półkole szyfonową firankę zastąpiłam tą szydełkową. Rozmiar firanki dopasowałam do wielkości okna , wzór wybrałam taki bym mogła kombinować z różnymi szerokościami i długościami . 
 

Każde z moich okien ma inne potrzeby , to znaczy ,  ja mam inne oczekiwania wobec widoków przez moje okna. Najwęższe okno jest blisko salonu sąsiadów , i choć nie mam nic do ukrycia , bo mam pięknie w domu ( dla mnie pięknie ) , to miło jest mieć malutki dystansik w postaci szydełkowej przesłony.
 Drugie okno zaczyna się na wysokości moich ramion , więc widok przez nie jest na drzewa i horyzont porośnięty lasem , nie było zatem potrzeby unikania pięknego widoku. Firanka na tym oknie to tylko kwestia dekoracji karnisza i górnej ramy okna.


Trzecie okno-drzwi dwuskrzydłowe 240 cm szerokie ( wejściowo-wyjściowe ) , którymi można dostać się na taras i do ogrodu od strony południowej zawsze sprawiało domownikom najwięcej kłopotu. Firanka , choć niezbyt długa , szyfonowa z piękną atłasową lamówką , nie wytrzymywała w starciu z mieszkańcami domu , ciągle , przez 10 lat , majtała się pomiędzy drzwiami , gdy tylko ktoś wchodził , lub wychodził , tą drogą. Pod koniec swojego żywota odmawiała całkiem wspólpracy zrywając się notorycznie z prawej strony karnisza , wołając o uwagę , jak namolny kotek.
Znów zmieniałam rozmiar by był ładny widok z kuchni na cały ogród i część tarasu. By wszyscy byli zadowoleni pomiary dopasowałam do najwyższego z mieszkańców , czyli męża. Jakież był jego zdziwienie , gdy poprosiłam , by odbił swój nos na szybie w kuchni.  W ten sposób obliczyłam , jaka powinna być długość firanki , by i mąż mógł podziwiać widoki nie tylko na siedząco , ale także krzątając się po kuchni , bynajmniej nie szykując frykasów dla żony , tylko w poszukiwaniu , co też żona ma dla niego pysznego.


Tak więc powstała dekoracja 3 okien w 6 kawałkach. Na oknach północnym i zachodnim standardowo po jednej firance na karniszu , na południowym oknie umieściłam 4-odcinkową firankę . Tak oto zakończył się żywot przytrzaskiwanej kilka razy dziennie firanki , chciałoby się napisać " niech spoczywa w spokoju ,, Poczułam ulgę , choć jeszcze czasem ręka mi drgnie , by odsunąć nieistniejącą już firankę z szyfonu , ale to już historia i całe szczęście , moje szczęście. Wszyscy odetchnęli z ulgą , po co tylko tak długo zwlekałam , może bo " szewc bez butów chodzi ,,?

Pozdrawiam Joanna


środa, 21 września 2016

EXPRESS GAIL


Witajcie!


Co za tytuł nadałam temu postowi. Całkowicie odzwierciedla to co u mnie się stało.


Po moich przebojach z pierwszą , dziewiczą ażurową Gail , o której już pisałam TU , nie mogłam za nic innego się zabrać , tylko znów za Gail. Nigdy nie powtarzałam moich prac , a tu taka niespodzianka. Sama się też sobie dziwię.


Ekspresowo się z nią uwinęłam bo tylko w tydzień , a to dla mnie wielki sukces. Jak już zapewne wiecie nie jestem zbyt dobrze wprawiona w te tajniki druciarstwa. Z szydełkiem mogę robić wszystko , wszystko jest dla mnie łatwe , proste , a wzory zrozumiałe w 100%.  Do drutów potrzebuję więcej skupienia i dużo przemyśleń , oraz wylanego potu i łez ( czasami ).


Ale coraz lepiej mi to dzierganie wychodzi. Poznałam wzór  Gail na wylot i teraz tak mnie cieszy , że drugi raz obyło się bez żadnych wpadek. Popełniłam zupełną profeskę.


Włóczka ta sama co poprzednio czyli Lace Dream kolor nr 8 , druty na żyłce nr 5.


Jedyną zmianę jaką dokonałam to nr drutów. Choć zmniejszyłam o 1 nr to w rzeczywistości nic to nie zmieniło i po zablokowaniu chusta jest tak samo duża jak poprzednia.


Sesja nadmorska , nadbałtycka , choć pogoda troszkę pochmurna , to wypadło całkiem , całkiem. Moja stała modelka , która tak chętnie pozuje w dziergankach robionych przeze mnie , niestety już jest w domu z rodzinką , więc sama musiałam zająć się rolą . Przyznam , że czułam się nieswojo , pokazać jednak wam chciałam jaka Gail jest piękna.  I choć to już bardzo popularny wzór wśród dziergających , to nadal zachwyca mnie swoją unikatową urodą.


Kolor mój ulubiony , niebieskawy , choć pojawiają się delikatne akcenty fuksji i kremu.


Czas zatem zabrać się za nowy model i też go poznać do bólu. Co to będzie , sama nie wiem. Chciałam spróbować z Semele , ale opis nawet po Polsku troszkę mnie przeraził. Tym bardziej , że przerabia się tę chustę i na prawej stronie i na lewej według wzoru , więc jak dla mnie to zbyt dużo. Poszukuję zatem jednostronnego schematu by dać sobie z nim radę , a Semele zostawiam na później. A teraz sobie popatrzę jaka zwiewna jest ta Gail.

Pozdrawiam wszystkich moich oglądających i tych czytających .

Joanna





wtorek, 23 sierpnia 2016

SAMPLEROWO RÓŻOWO LNIANO



Witajcie po przerwie!
Dlaczego mnie nie było. A to ciekawe. W Polsce nadal są miejsca , gdzie internet nie hula ,uwierzycie. A tak miało być pięknie.
.

A co się robi , gdy internet nie zawraca głowy , wiadomo coś się dzierga , szyje i tworzy. Jest na to mnóstwo czasu. Można dokończyć zaległe projekty i tak właśnie było u mnie.


Dziś pragnę wam pokazać co wreszcie po długim czasie udało mi się ukończyć. Wiem ,wiem , to znów SAMPLER na lnie. Może to dla kogoś nudny temat , ale musicie uwierzyć mi na słowo, że ta praca była szczególnie ciekawa i bardzo wymagająca. Trudny warsztat mówiąc językiem artysty.


Wzór zaczerpnięty z Anna Special Kreuzstitch, No E796 , dzięki uprzejmości Ani , której bardzo , bardzo dziękuję. Wzór ten wyszywałam na moim ukochanym polskim lnie 40 ct z  Kamiennej Góry , który można zakupić w BIOTEXTIL'u ( nr tkaniny 33 ). Mini łatki powstały na ecru Newcastle 40 ct ( nr tkaniny 222 ). Do tego projektu użyłam dwóch kolorów nici . Jasny róż 3713 DMC , ciemny róż 3716 DMC.


Na początek wyszywałam 2 nitkami jasnej muliny wzór podstawowy , czyli duże literki i narożne ramki , obejmując nitką po dwie nici wątku i osnowy. I to był ten pierwszy w miarę prosty etap pracy. Dlaczego piszę w miarę , zaraz dopowiem. W podanym wzorze roiło się od pół krzyżyków i maleńkich pikotek. Wszystko było na prawdę tyciutkie. 


Odetchnęłam z ulgą i myślałam , że teraz pójdzie z górki i jak się bardzo zdziwiłam , gdy schody wyrosły przede mną znienacka . Z ciemniejszej muliny wyszyłam mniejszy alfabet jedną nitką , obejmując po jednej nitce z osnowy i wątku. Było ciężko , to bardzo minimalistyczna robota na lnie 40ct. Tak więc miałam już dwa pełne liter alfabety za sobą. 


Przyszedł czas na łatki a tu znów 1 na 1 krzyżyk i znów kolejne alfabety , mniejszy mieszczący się na dwóch większych łatkach i część większego czyli 1 , 2 literki na mniejszych łatkach. Skomplikowane , też tak sądzę. Ale się udało.


Po wyszyciu wszystkich łatkowych literek przyszedł czas na formowanie aplikacji , co też okazało się wymagającą pracą , lecz o tym już pisałam w starszy poście. 


Na koniec naszywałam łatka po łatce na mój RÓŻOWY LNIANY SAMPLER . Nie stosowałam się w tym wypadku do przepisu ze wzoru tylko puściłam wodze fantazji i starałam się by aplikacja miała ciekawą formę i udało się .
.

Pozostało jeszcze delikatnie uprać i dokładnie wyprasować całą moją wypoconą pracę i oczywiście obfocić dla was , by móc ją godnie zaprezentować zainteresowanym.


Sama się sobie dziwię , dlaczego ujął mnie taki minimalizm , mogłam przecież zasugerować się danymi co do materiałów o których napisała ANIA TU , ale ja zawsze robię po swojemu i mam za swoje. Poza tym nie chcę zgapiać wszystkiego od innych , potrzebuję troszkę indywidualności w moich pracach , czasami. Komplikacje to moja specjalność i wtedy moje projekty ciągną się jak guma do żucia.


Czy ten post napawa pesymizmem , jeśli macie takie odczucie , to przepraszam , nie to było moją intencją. Po prostu narobiłam się bardzo przy tym projekcie , choć w sumie wymiary są nie za duże. Cały sampler pomieści się w ramie z otworem 28X38 cm.


A tak wygląda jeszcze przed oprawą . Zachęcam wszystkich kochających Samplery do skoku na głęboką wodę . Mi się udało nie utopić. Jestem taka szczęśliwa. 
Pozdrawiam i lecę kończyć kolejny projekt.

Joanna


czwartek, 9 czerwca 2016

PRZEPIĘKNA MOJA GAIL


Witajcie!


Tak tak tak wzrok was nie myli. Kończę moje wszystkie rozpoczęte projekty. To bardzo wymęczona przeze mnie Gail , piękna ażurowa chusta. Po zakończeniu dziergania zaliczam ją do łatwych projektów , do zrobienia nawet przez mniej wprawione dziewiarskie palce. Pojawiają się tu oczka prawe , lewe , narzuty , 2 oczka razem na prawo i na lewo i gdzieniegdzie prawe oczka przekręcone. Wszystkie przepisy jak przerabiać oczka różnej maści doskonale można pojąć zaglądając na youtube , więc nikt nie będzie miał kłopotu z pytaniami jak to dziergać.


Teraz jestem wam winna odpowiedzi , dlaczego tak długo mi zajęło wydzierganie tej chusty. No to od początku. Schemat sobie druknęłam , potem opis i ruszyłam z zapałem do dziergania. NIe po raz pierwszy miałam na drutach ażury. Wełenka Lace Dream kolor 16 bardzo cieniutka , a druty 6 , by było na prawdę luźniutko. Na początku szło nawet bardzo dobrze , dopóki nie zorientowałam się , że zapomniałam o środkowych dwóch narzutach . Zła schowałam robótkę do szuflady i zajęłam się moimi ukochanymi samplerami na lnie i innymi projektami.


Przyszedł jednak taki czas , że wyjęłam ją , sprułam całość i zaczęłam jeszcze raz. Takie wtopy zdarzyły  mi się 2 razy , tak więc początek miałam super opanowany. Potem dziergałam , to znów chowałam i robiłam inne projekty i tak na zmianę. W końcu dotarłam do 5 rzędu liści i wówczas napadło mnie by ją wreszcie ukończyć .


Pomyślałam , że skoro już prawie ,, Wychodzę z lasu " , to nic mnie już nie zaskoczy , kłębuszek miło się skurczył , więc nie odpuszczę i dokończę . Z wielką przyjemnością zrobiłam 8 rzędów liści i gładko przeszłam do dziergania końcowej sekcji. I nagle szok , kłębek kurczył się bardzo szybko , już widziałam , że nie dobrnę do końca. Żadne kombinacje nie pomogły. Trzeba pruć. Ale nie kiedyś , tylko już tu i teraz.


Wyczekałam moment , gdy wszyscy domownicy zniknęli z mojego pola widzenia , zamknęłam się w pokoju , rozłożyłam Gail na łóżku i delikatnie sprułam , udało mi się nawet nabrać ją na druty na lewej stronie bez narzutów , nie pogubiłam żadnych oczek , wszystko było idealnie , powiedziałabym , że nawet zbyt łatwo. Uzupełniłam wszystkie znaczniki przerabiając wzór już po prawej stronie , zrobiłam jeszcze kilkanaście rzędów i przeżyłam załamanie nerwowe.


Ja głupia , sprułam nie cały 8 liść , tylko pół liścia i znów jestem w tym samym momencie , czyli znów borykam się z brakiem wełny. Już myślałam , że dokupię , ale potem emocje opadły , skoro tyle prułam i się udało to teraz nie dam za wygraną . Sprułam nawet troszkę więcej niż poza 8 liść i znów ja głupia , nabrałam robótkę na druty nie na lewej stronie , tylko na prawej , bez narzutów , potem chciałam je uzupełnić jadąc wstecz przy pomocy drutów , ale po połowie się poddałam i znów sprułam. Wreszcie nabrałam oczka na druty i musiałam odpocząć. Potem już poszło z górki. Nie zabrakło mi włóczki , gładko przeszłam ze wzoru z liśćmi do schematu kończącego i ukończyłam to wypocone dziecko. Warto było , szkoda , że tak długo trwało z tym dzierganiem. Udało mi się nic nie pomylić we wzorze , miałam pewną taktykę. Po pierwsze umieściłam znaczniki po każdej sekwencji , a po drugie liczyłam przerabiane lewe oczeka  . W ten sposób każdy z rzędów miał zawsze tyle oczek ile potrzeba. Polecam wszystkim tak niewprawionym jak ja w tych ażurach.

Teraz napatrzcie się i do dzieła , może kogoś zachęciłam do zrobienia własnej Gail , kto jeszcze się waha , bo warto. Postanowiłam sobie zrobić jeszcze jedną , skoro tak dogłębnie poznałam ten wzór to nie mam nic do stracenia.

Joanna